• blog.pozaschemat@gmail.com
Grzeszenie zaniedbaniem

Grzeszenie zaniedbaniem

“Spowiadam się Bogu wszechmogącemu i wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. […]” 

To słowa aktu pokuty, odmawianego na początku Mszy świętej. Chyba każdy katolik zna go na pamięć, ale mało kto zdaje sobie sprawę z jego … radykalizmu.
“[…] zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. […]”.
Co to znaczy zgrzeszyć zaniedbaniem? Zaniedbałem obowiązki domowe? Zaniedbałem swoje obowiązki jako mąż/żona/dziecko/ojciec/matka itd.? Tak. Ale płytkie byłoby nasze rozumienie tej kwestii gdybyśmy na tym poprzestali. 

Te słowa mówią o tym, że zgrzeszyć można również bezczynnością. Niekoniecznie zawsze jakimś złym czynem, ale zaniechaniem, czyli zaniedbaniem tego dobrego. Przypomina mi się tutaj przypowieść Jezusa o miłosiernym Samarytaninie, kiedy to zarówno kapłan jak i lewita minęli pobitego człowieka na drodze, zapewne idąc do świątyni. Porównując tę sytuację do naszej rzeczywistości, można by powiedzieć, że zgrzeszyli … idąc na Mszę. I oczywiście nie to było ich grzechem, że na nią poszli, ale to, że zakryli się za nią, żeby nie zrobić czegoś dobrego. 

Ile razy przechodziliśmy obojętnie obok osób żebrzących, płaczących? Najczęściej mając za wymówkę, że “nie wiadomo czy nie oszukują” lub „to nie moja sprawa” itp. Ale gdyby brać radykalnie i na serio słowa aktu pokuty, to KAŻDA niewykorzystana okazja na zrobienie czegoś dobrego jest de facto naszą winą. Tak na to patrząc wychodzi, że właśnie to jest najczęściej popełniany przez nas grzech. Że nie kochamy mając do tego możliwości. 

Myśląc o tym, wyobrażam sobie sytuację, w której idę na niedzielną Mszę świętą o późnej porze (bo tak sobie to zaplanowałem), więc jest to ostatnia odprawiana tego dnia Msza i widzę płaczącą osobę na ławce. Czy jako chrześcijanin powinienem pójść do świątyni, zaniedbując tę osobę i jej problemy? Czy raczej usiąść obok tej osoby i spróbować pomóc na tyle na ile potrafię, zaniedbując przy tym obowiązek niedzielnego uczestnictwa w Eucharystii? Jak dla mnie, to pytanie retoryczne. Bo grzeszę zaniedbaniem, kiedy zaniedbuję innych ludzi, a dokładnie kiedy nie wykorzystuję możliwości, żeby okazywać im miłość. Natomiast nie grzeszę zaniedbaniem, kiedy zaniedbuję przepisy, nawet te bardzo dobre i pożyteczne, mając na względzie dobro innego człowieka. Zresztą tak na marginesie … takie spotkanie z potrzebującą osobą byłoby nietypową, aczkolwiek naprawdę wspaniałą “Mszą”. 

Dlatego może od zdania “Mogłem, miałem możliwości i środki, ale nawet nie spróbowałem pomóc” warto byłoby zaczynać nasze wyznanie grzechów na spowiedzi? A na początku każdej Mszy świętej, podczas aktu pokuty, zastanowić się czy aby nie uczestniczymy w niej jak kapłan i lewita? 

0